W części świadczeń diagnostycznych NFZ chce płacić 40% za nadwykonania i rozliczać je po zakończeniu roku. Fundusz zapewnia, że zmiany nie obejmą świadczeń dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia oraz pacjentów onkologicznych z kartą DiLO.
Finansowanie nielimitów to duże obciążenie dla budżetu NFZ. Składka zdrowotna nie wystarcza już do pokrycia wszystkich zadań, które ma do sfinansowania Narodowy Fundusz Zdrowia.
– Największy udział w świadczeniach nielimitowanych to świadczenia w zakresie Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej. Na przestrzeni lat liczba świadczeń w tym zakresie wzrosła niewiele, o 20%, ale ich wartość poszybowała o 152%. Kupujemy więc tylko nieco więcej świadczeń za ogromne pieniądze – podkreśla Filip Nowak, prezes NFZ.
Zniesienie limitów w diagnostyce ambulatoryjnej, podobnie jak w całej opiece specjalistycznej, miało skrócić kolejki do badań i wizyt u lekarzy specjalistów. Świadczeń, owszem jest więcej, choć niewiele, ale tylko w ciągu czterech lat (od 2021 do 2025 r.) wydatki na nie z budżetu NFZ wzrosły wręcz lawinowo.
Średni koszt tomografii komputerowej, za którą płacił NFZ w tym czasie, wzrósł o 64%. W przypadku rezonansu magnetycznego to 58% więcej, kolonoskopia – wzrost o 82%, a gastroskopia aż o 133%. Zdaniem NFZ jest to efekt m.in. ustawy podwyżkowej w publicznej ochronie zdrowia, która gwarantuje coroczny wzrost wynagrodzeń, mający bezpośredni wpływ na obciążenie budżetu Funduszu. Tylko w 2025 r. skumulowany koszt rekomendacji AOTMiT, które opisują, ile będzie kosztować m.in. wzrost wynagrodzeń w danym roku, wyniósł ponad 58 mld zł, czyli 1/4 wszystkich środków, którymi dysponował Narodowy Fundusz Zdrowia.
Na rynku usług diagnostyki obrazowej oraz endoskopii (gastroskopia i kolonoskopia) działają spółki – podwykonawcy, którzy zatrudniają na kontraktach personel medyczny, zwłaszcza lekarzy. W przypadku tej grupy zawodowej to aż 95% zatrudnionego personelu.
Wysokość ich wynagrodzenia to zazwyczaj procent od ceny badania (procedury), który jest ustalany między zatrudniającym a lekarzem. – Propozycja, z którą wychodzimy, ma dać narzędzia pracodawcom do zapanowania nad galopującymi stawkami na medycznym rynku pracy. Musimy bowiem dbać o jak najbardziej racjonalne wydatkowanie środków z ograniczonego budżetu – zaznacza Jakub Szulc, wiceprezes NFZ.
Jeśli chodzi o: tomografię komputerową, rezonans magnetyczny, gastroskopię i kolonoskopię, to świadczenia te pozostałyby nielimitowane, ale Fundusz – po wyczerpaniu środków w ramach podpisanej umowy – za nadwykonania zamierza płacić jedynie 40% ich wartości. Doprowadzi to w efekcie do wydłużania kolejek. Przedstawione przez NFZ rozwiązania nie obejmują świadczeń dla:
- dzieci i młodzieży do 18 roku życia oraz
- pacjentów z kartą Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO).
Przedstawione zmiany w finansowaniu nadwykonań dla czterech świadczeń zaliczanych do ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych mają pozwolić NFZ-owi zaoszczędzić 800 mln zł.
Przeczytaj także: Ustawa o zawodzie psychologa oraz samorządzie zawodowym psychologów wciąż budzi emocje
Źródło: NFZ

