Pomimo zwiększenia dostępności pomocy psychologicznej i psychoterapeutycznej w ramach wdrażanej od ponad czterech lat reformy psychiatrii dziecięcej, system był niewydolny.
Niewydolna psychiatria
Problem stanowił w badanym okresie brak lekarzy psychiatrów dzieci i młodzieży, w związku z czym kolejka oczekujących na leczenie wydłużała się. Do czasu zakończenia kontroli NIK nie udało się zapewnić wymaganego poziomu zatrudnienia lekarzy psychiatrów, mimo że już w 2012 r. psychiatria dziecięca została zakwalifikowana do dziedzin priorytetowych. Aż 60% objętych kontrolą szpitali, które przeszły na nowy model opieki psychiatrycznej, odnotowało braki w zatrudnieniu zaraz po zawarciu umowy z NFZ. Np. w Centrum Medycznym HCP w Poznaniu ordynator Oddziału Psychiatrycznego dla Dzieci i Młodzieży świadczyła pracę przez 16,5 godziny tygodniowo, podczas gdy zgodnie z umową z WOW NFZ powinno to być 47,5h, czyli o 31 godzin więcej.
Szpitale były przepełnione, młodych pacjentów hospitalizowano na oddziałach dla dorosłych albo odmawiano im przyjęcia ze względu na brak miejsc. Liczba pacjentów przebywających na oddziale stacjonarnym przewyższała liczbę łóżek zakontraktowanych z NFZ. W szpitalu w Białymstoku wykorzystywano łóżka niezakontraktowane. Łóżka dostawiano na korytarzach w dwóch szpitalach: w Szpitalu Wojewódzkim w Opolu oraz w Szpitalu Klinicznym im. K. Jonschera w Poznaniu. Izba zwraca uwagę, że taka sytuacja nie tylko jest niezgodna z obowiązującymi przepisami, ale też narusza prawo pacjenta do intymności.
W poradni zdrowia psychicznego średni czas oczekiwania dla przypadków stabilnych w grudniu w latach 2020-2022 i w marcu 2023 r. wyniósł od 43 do 56 dni, a maksymalny czas oczekiwania oscylował między 568 a 731 dni. W przypadkach pilnych na przyjęcie do poradni trzeba było czekać maksymalnie prawie rok.
W latach 2020-2023 wydłużyły się też kolejki oczekujących do oddziałów stacjonarnych. W przypadkach stabilnych w grudniu, w latach 2020-2022 i w marcu 2023 r. na leczenie trzeba było czekać maksymalnie rok i 2 miesiące, natomiast w pilnych przypadkach było to maksymalnie 3 miesiące. Pod znakiem zapytania pozostaje wiarygodność danych NFZ dotyczących czasu oczekiwania na leczenie. W pięciu z 15 skontrolowanych podmiotów leczniczych NIK stwierdziła bowiem nieprawidłowości dotyczące prowadzenia list oczekujących lub sprawozdawania danych do NFZ.
Nie określono np. zakresu uprawnień pracowników szpitali dotyczących przeszukiwania rzeczy osobistych pacjentów oddziałów psychiatrycznych. W jednym szpitalu (UDSK w Białymstoku) przeszukiwano nie tylko rzeczy pacjenta, ale także samych pacjentów: najpierw przy użyciu wykrywacza metalu, a następnie w łazience po rozebraniu się, przez dwóch pracowników tej samej płci co pacjent. Poza tym usuwane były kolczyki z uszu, nosa, języka oraz innych części ciała pacjenta. NIK zwraca uwagę, że wprawdzie w placówkach konieczne jest zapewnienie bezpieczeństwa, ale podejmowane w tym celu działania nie mogą naruszać godności pacjentów ani ich poniżać.
Brakowało również regulacji prawnych dotyczących monitoringu na tych oddziałach w przypadku stosowania środków przymusu bezpośredniego poprzez unieruchomienie pacjenta w pomieszczeniach jednoosobowych, w tym w salach przeznaczonych do izolacji. Problemem były także przedłużające się hospitalizacje nie ze względów medycznych, ale z uwagi na długotrwałość ustalania opiekunów prawnych pacjentów lub miejsca, do którego mają trafić po zakończonej hospitalizacji. We wszystkich skontrolowanych szpitalach wystąpiły nieprawidłowości dotyczące stosowania lub dokumentowania przymusu bezpośredniego. Np. w Szpitalu Klinicznym im. K. Jonschera w Poznaniu pacjent był unieruchomiony bez przerw przez ponad 2 miesiące (63 dni), a przymus przedłużano aż 235 razy. Z kolei w jednym przypadku pacjent leżał unieruchomiony na korytarzu oddziału szpitala, bez osłonięcia go od osób postronnych przebywających na korytarzu. Ponadto w dwóch szpitalach przedłużenie przymusu bezpośredniego było zlecane przez lekarzy, którzy nie byli psychiatrami, a więc nie mieli stosownych uprawnień.
Działania Ministra Zdrowia na rzecz poprawy sytuacji były nieskuteczne. W marcu 2023 r. w trzech województwach leczenie w ramach oddziałów dziennych w ogóle nie było dostępne. Kontrola NIK wykazała, że aż 42% poradni zdrowia psychicznego II poziomu znajduje się w miastach wojewódzkich, w których mieszka zaledwie 14% populacji dzieci i młodzieży.
Niewydolna pomoc psychologiczna i psychoterapeutyczna dla dzieci i młodzieży
Dostępność specjalistów była ograniczona m.in. ze względu na braki kadrowe i niedofinansowanie. Problemy z zatrudnieniem psychologów dotyczyły aż ośmiu z 10 kontrolowanych szkół. Poradnie psychologiczno-pedagogiczne koncentrowały się na wydawaniu opinii i orzeczeń, a nie na wsparciu terapeutycznym dzieci i młodzieży. Czas oczekiwania na przyjęcie do poradni sięgał nawet 12 miesięcy.
W 2020 r. psychologa nie było w 62% placówek, w marcu 2023 r. już w 42%. Jednak większość kontrolowanych szkół (8 z 10) nadal miała problemy z zatrudnieniem psychologów. W dwóch szkołach brakowało psychologa w całym okresie objętym kontrolą.
Podczas konferencji prasowej NIK, przedstawione zostały wyniki kontroli systemu pomocy psychologicznej, psychoterapeutycznej i psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży. W konferencji wzięli udział: Marian Banaś – Prezes Najwyższej Izby Kontroli, Karolina Wirszyc-Sitkowska – p.o. Dyrektora Delegatury NIK w Poznaniu, Aneta Karska – Doradca ekonomiczny w Delegaturze NIK w Poznaniu, Joanna Piasecka-Girguś – Specjalista kontroli państwowej w Delegaturze NIK w Poznaniu oraz Marcin Marjański – p.o. Rzecznika prasowego.
Przeczytaj także: Psychiatra: ludzie uzależniają się nawet od środków przeczyszczających
Źródło: NIK

