Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało konieczność rewizji obecnych rozwiązań, wskazując m.in. na możliwość czasowego zamrożenia wynagrodzeń w systemie ochrony zdrowia.
Obecnie w Narodowym Funduszu Zdrowia brakuje pieniędzy. Mowa o 14 mld złotych. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda sygnalizowała możliwość “zamrożenia” ustawy podwyżkowej na dwa lata. Rozważany jest też scenariusz przesunięcia podwyżek o pół roku (do tej pory były one gwarantowane corocznie na dzień 1 lipca). Ministerstwo bierze pod uwagę również możliwość uzależnienia wskaźnika podwyżek od poziomu inflacji, oraz ustalenie górnego pułapu wynagrodzeń dla personelu medycznego na kontraktach.
Z pomysłu zamrożenia podwyżek niezadowolony jest samorząd lekarski. “Lekarz i pielęgniarka mają zarabiać godnie i dużo” – podkreślił Łukasz Jankowski, prezes NRL zasygnalizował, że “pacjenci odbiją się od drzwi”. Prezes NRL przyznał, że warunki kontraktów, są “często negocjowane w warunkach presji finansowej”.
"Prezes Jankowski zwrócił uwagę, że ustawa o płacach minimalnych obejmuje jedynie ok. 15% lekarzy, a ogromna większość pracuje w oparciu o kontrakty, często negocjowane w warunkach presji finansowej." W podsumowaniu dyskusji prezes NRL zaznaczył, że brak jasnej strategii płacowej ze strony resortu zdrowia to poważne zagrożenie dla stabilności systemu: – Ministerstwo wciąż nie przedstawiło konkretnego planu, który realnie poprawiłby sytuację pracowników medycznych i zapewnił ciągłość opieki pacjentom. Bez spójnej strategii wynagrodzeń nie zbudujemy ani zaufania, ani bezpieczeństwa w polskich szpitalach – powiedział Łukasz Jankowski. – Czas przestać rozmawiać o lekarzach, a zacząć rozmawiać z lekarzami – podsumował."
Przeczytaj także: Koniec nadużyć przy rekrutacjach
Źródło: NRL

