Wczoraj w sejmie pielęgniarki przedstawiły obywatelski projekt ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagradzania niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.
Samorząd lekarski popiera także inne grupy zawodowe w dążeniach do podwyższenia współczynników pracy. Współczynniki te mają znaczenie dla obliczenie najniższego wynagrodzenia zasadniczego osób zatrudnionych w podmiotach leczniczych.
Nawiązując do postulatów pielęgniarek, samorząd lekarski przypomniał także o zgłaszanych przez Senat RP X kadencji poprawkach do ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Zaproponowane zmiany stanowiły w ocenie NIL kompromis wypracowany przez zawody medyczne obecne w Ogólnopolskim Komitecie Protestacyjno-Strajkowym oraz działające w Białym Miasteczku 2.0 w 2021 r. Zdaniem samorządu lekarskiego poprawki te wytyczają właściwy kierunek oraz stanowią gotowe rozwiązanie zracjonalizowania pracy kadry medycznej.
Zdaniem samorządu obecne przepisy nie odpowiadają oczekiwaniom płacowym wielu środowisk medycznych, w tym lekarzy. Współczynniki wynagrodzenia lekarzy w Polsce w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia są jednymi z najniższych w całej Unii Europejskiej- przekonuje NIL. Naczelna Izba Lekarska domaga się uregulowania w przepisach stopniowego wzrostu wynagrodzeń lekarzy, aż do osiągnięcia poziomu 3 średnich krajowych dla lekarza specjalisty i 2 średnich dla lekarza bez specjalizacji.
–Mam nadzieję, że obietnica Senatorów RP złożona zawodom medycznym nie pójdzie w zapomnienie, a zostanie wdrożona przez nowy rząd. Zgodnie z wypracowanym z Ogólnopolskim Komitetem Protestacyjno-Strajkowym kierunkiem zmian, apelujemy do parlamentarzystów o nowelizację ustawy dotyczącej minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia z uwzględnieniem właśnie kompromisowych współczynników – mówi prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski.
Lekarze chcą pracować w systemie który nie będzie wymuszał pracy ponad siły. Aktualnie bowiem problemem jest łatanie dziur kadrowych w publicznych placówkach medycznych. Lekarze walczą o pracę w systemie, który zapewni bezpieczeństwo pacjentowi. Rząd ma na to pomysł- zwiększenie liczby studentów medycyny. To z kolei nie podoba się samorządowi lekarskiemu ze względu na jakość kształcenia w niektórych placówkach.

Źródło: NIL.


Ok. Niech dostaną 3 średnie krajowe, ale likwidacja kontraktów i praca tylko w jednym szpitalu. Tak jak w Niemczech (państwowa stawka tam to około 7 tys euro brutto dla specjalisty) albo szpital albo prywatna placówka, bez łączenia. Ewentualnie 4 średnia krajowa, ale za przepracowanie dodatkowych 60 godzin w miesiącu. Wreszcie zaczęli kształcić ponad 10 tysięcy lekarzy rocznie, skończy się wykorzystywanie braku lekarzy, pazerność. Jak nie dostanę 500 za godzinę to nie przyjdę, to teraz przyjdzie młody. Nawet po mniej prestiżowej szkole, ale przynajmniej nie terrorysta. Co jak co ale gdyby nie PiS pozwolił na kształcenie lekarzy w dodatkowych szkołach to byśmy dalej mieli tysiąc nowych kształconych lekarzy a ci by wszystko wyzarli z waszych składek zdrowotnych, zarabiając niebotyczne pieniądze. To się musi unormować. Niech zarabiają, ale w granicach rozsądku.